7. „Kochanie, nie czekaj na mnie z kolacją, bo idę się dymać”

- Wyobraź sobie, że mama zadzwoniła i prosiła, bym do niej przyjechała dzisiaj tez, bo czuje, że po jeszcze jednym wieczorze ze mną naprawdę weźmie się za siebie!
Jej głos brzmiał czysto i naturalnie. A nawet pełen jakiejś.. nadziei? Przynajmniej tak chciała.
- Jasne. Wiesz co? Ja też pojadę do swojego taty – odpowiedział Radek
- No pewnie…Na pewno będę na śniadanie. Przygotujesz coś fajnego? Tą sobotę mam wolną
- Okej
- No to pa..
 
No. Najważniejszą sprawę załatwiła. Trochę była wkurzona, że idzie na balety w stroju służbowym, ale co tam. Idzie przecież na dymanie, a nie jakieś tam przyjęcie! Jezus Maria! Przypomniała sobie, ze nie goliła dzisiaj cipki, więc ma tam delikatną jeszcze, ale jednak, szczecinkę. Kurcze…No nic. Zanim cokolwiek, to będzie musiała zamknąć się w łazience i doprowadzić się do porządku. Musi wstąpić do jakiejś drogerii po maszynkę i krem do golenia. Okej, okej.. Dam radę. Będzie też miała pretekst by odwiedzić MM.
 

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.