5. Ewa w krainie Korpo i perwersji.

Wpadła do banku już po dziewiątej. Marta odczekała nie dłużej niż pięć minut. Stanęła nad nią trzymając w ręce raporty.
- No powiedz mi. Jak zamierzasz dowieść swój plan w gotówce? Nie masz nic w procesie. Żadnych spotkań. Nic. Kompletnie nic. Oczekuję konkretnych działań!
- Wiem, ze nie mam. Liczę na cud
Ewa patrzyła ze spokojem na wydzierającą się nad nią szefową. Marta otworzyła szerzej oczy.
- Wiesz, co by było gdybym tak odpowiedziała swojemu szefowi?
- Nie wiem, nie rozmawiam z twoim szefem, tylko ze swoim
Marta kręciła głową z niedowierzaniem
- Bawi cię to? Nie wiem jak to zrobisz ale ma być! – powiedziała, po czym
zrobiła twista na pięcie i wyszła.
Ewa odwróciła się do swojego kompa i spojrzała w ekran.
Że też wygenerowałam sobie taką stratę za poprzedni miesiąc – pomyślała – Może ten będzie lepszy. Kurwa mać! „Grunt to pozytywnie się nastawić”, jak to mówi dyrektor regionu. „Umiejętności są w głowie. Jak uwierzysz, że dasz radę, to na pewno dasz radę”. Mhhhhm. Jasne… Na dzień dobry rejestracja zgonu. Taaa. Na denacie plan na pewno zrobię. Pieprzona infolinia! Tylko do procedury potrafią człowieka odesłać. Dobra. Ogarnę. Dzień wariatów!
W dwie godziny później miała już serdecznie dosyć. Przyszła do niej kobieta składać zażalenie oraz reklamacje  gdyż komornik zajął jej konto.
„Ludzieeee. Jak się ma długi to proste, że prędzej czy później komornik do konta zapuka. A co to moja wina?? Jeszcze pretensje do całego świata. Buuu..”
Po jakimś czasie na ekranie pojawił się kolejny, znany komunikat.
„Nie wierzę! Kolejny pieprzony zgon!!! Czemu ci ludzie tak umierają?! Ja chce mieć sprzedaż! Co ja jestem, do cholery? Jakiś pieprzony urzędnik pogrzebowy?!  Minęło już trzy tygodnie a ja w tym czasie uruchomiłam dopiero 10 tysięcy! To są jakieś kpiny!”

Na przerwie wróciła myślami do tego gostka, jak mu tam, acha, Borys. Co za imię, cha, cha… Jej mama słuchała Stana Borysa. „Annnaaaa….aaaaa” czy coś takiego.  Pomimo wszystko to było szalone. Szła ulicą, w tłumie ludzi wracających z pracy, a facet wpadł właśnie na nią! I co ją podkusiło, by od razu tak, bez zastanowienia zgodzić się na obiad? Pewnie to, że bardzo ładnie pachniał. Czuła, że to nie jakieś podroby ale solidne i drogie perfumy. Złapała się na tym, że jak wyglądał i jak pachniał było ważniejsze od tego, że mógłby być jej ojcem! Taaak. Postanowiła. Dzisiaj, o dwudziestej, także „odwiedzi mamę. I pewnie także zostanie u niej na całą noc”. I to pomimo tych „elementów baśniowych” jak  nazwał te świństwa, które z nią uskuteczniał.
Ciekawe jak ten facet wywinie się z tych dwudziestu pięciu tysięcy, które jej obiecał za to, że przyjdzie – pomyślała

 

 

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.