Stała w szarym tłumie moich zasłużonych przyjaciół. Galaretowaty zbitek podobnych ludzi, w którym ni stąd ni zowąd, bez jakiejkolwiek logiki pojawia się zupełnie inna opowieść. Tak wyglądała. Pochłaniałem ją. Nie miało znaczenia, że była jakieś 30 metrów ode mnie. Nie musiała odwracać do mnie oczu by czuć mój wzrok i uwielbienie. Śpiewając polski hymn myliłem słowa. Gapiłem się jak zahipnotyzowany. Chwilę potem przeszliśmy przez ulicę by wianuszkiem otoczyć obelisk poświęcony Darkowi. I wówczas, nagle przestałem cokolwiek słyszeć. W jednej sekundzie wszystkie moje zmysły prócz jednego zdezerterowały. Stanęła obok mnie. Delikatnie przywarła piersią do mojej ręki. Niby słuchałem przemówienia. Niby cokolwiek mnie innego obchodziło, na przykład moje dzieci, które wierciły się metr ode mnie. A ja czułem tylko jej skórę, i jej mocną pierś z nabrzmiałym i wypchniętym do przodu sutkiem. To było tak silne, tak niewiarygodnie obezwładniające! Kręciło mi się w głowie. Czułem ciepło, czułem seks, namiętność. Szaleństwo obcowania ze skrawkiem materiału, który kolejno leżał na innym materiale, który był jej stanikiem , i który – O Boże! Zaraz zwariuję! – dotykał już bezpośrednio jej skóry i jej… no jakiego? Pomarszczonego? Okrągłego? może bardziej może mniej piaskowego JEJ SUTKA! I tak staliśmy obok siebie w tłumie stu lub dwustu osób wyrażających cześć Darkowi Kobzdejowi, naszemu przyjacielowi. Płynęły przemówienia i modlitwy..
- Wie pan, że Kobzdej urodził się tego samego roku i zmarł tego samego roku co mój tata?
- Nie… Nie wiedziałem. „Rzeczywiście – pomyślałem – obydwaj mieli raptem 40 lat gdy odeszli.”
Uroczystość się skończyła i tłum zaczął rzednąć. Stanęliśmy naprzeciwko siebie.
- Twój ojciec był jednym z najprzystojniejszych ludzi, jakich znałem - powiedziałem
Patrzyłem w jej piękne oczy. Tłumiłem w sobie chęć pochłaniania wzrokiem jej ust, jej brwi, jej policzków, jej całej…
Wiedziała o czym myślę.
- A wie pan, jak śliczna jest moja mama?
- No… Wiem… To znaczy widzę…
- Napiszę do pana z pociągu. Muszę już iść.
Pogadałem jeszcze z trzema, trzynastoma lub trzydziestoma ludźmi. Starymi przyjaciółmi, których nie widziałem czasem całe 30 lat. Było ciepło, bezpiecznie spokojnie i bardzo przyjaźnie. Słońce na bezchmurnym niebie zerkało na nas życzliwie. Myślałem tylko o niej. Paulina. Córka mojego zmarłego przyjaciela. Kobieta, dla której oszalałem w jednej chwili.
skomentuj (12)
Emmanuelle Seigner, żona Polańskiego – jak już jesteśmy przy tym chłopaku – stwierdziła kiedyś „Niemożliwe jest by tylko jedna kobieta inspirowała mężczyznę. Mojego mężczyznę inspiruje wiele kobiet”.
Do Dworu Artusa na uroczystości 30 lecia Ruchu Młodej Polski przybyło około 250 osób. Pięćdziesiąt z nich, w tym ja, miało otrzymać krzyże kawalerskie i inne odznaczenia państwowe. Medale miał wręczać Prezydent Kaczorek.
Gdzie tu miejsce na seks? Lub namiętność lub choćby inspirację?
30 rocznica, to 30 lat więcej. Do tego trzeba dodać co najmniej 20-30 lat, i wychodzi średnia wieku uczestników spotkania.
Więc gdzie tu miejsce na seks ja się pytam raz jeszcze? Wśród 60-cio latków?!
Zajęliśmy miejsca oznaczone kartkami z naszymi nazwiskami. Ja usiadłem gdzieś tak w połowie sali. Rozglądnąłem się wokoło. Obok mnie siedzieli tacy jak ja, czterdziestokilkulatkowie. Od mojej żony i dzieci dzieliły mnie cztery rzędy krzeseł. W pierwszych rzędach brylowali nasi koledzy o popularnych nazwiskach: Walendziak, Grzywaczewski, Chrzanowski, prezydent Gdańska Adamowicz i kilkunastu innych bardziej lub mniej znienawidzonych VIP-ów.
Lecz dwa rzędy ode mnie…
No prawie na wyciągnięcie ręki…
No i zaczęło się. Padły pierwsze nazwiska i pierwsze krzyżyki nasz prezydent zawiesił na naszych wypiętych piersiach. I nagle padło nazwisko Piotr Bystrzanowski. „Medal odbierze jego córka”.Piotr zmarł w 1994 roku, ostatni raz widziałem go w 1990 roku w Bostonie. Po latach widzę, że był to dla mnie jeden z najbliższych mi ludzi. Prezydent Kaczyński ucałował w rękę, śliczną, mniejwięcej 20 letnią szatynkę i wręczył jej medal za odznaczonego pośmiertnie ojca.Ostatnią osobą odznaczoną byłem ja. Pani wyczytała moje imię i nazwisko, podszedłem i na nieszczęście dla skandalu nie odgryzłem prezydentowi ucha. Ale byłyby jaja!
Ciekawe czy wystawiono by mi pomnik tak jak temu gościowi w Iraku, który rzucił butem w Busha…
No niestety. Uległem. Dałem plamę i zawaliłem. Ale ucha nie odgryzłem Kaczorkowi. W zamian za to, powiedziałem „Mama przesyła ucałowania Panie Prezydencie”. Na co Kaczyński „O, Pistolet!” (łysego mnie nie zna) i wręczył mi medal. I ucałowałem prezydencika. w oba poliki. Nie będę opisywał tego co się działo przez następną godzinę lub dwie. Dwa słowa: Przemówienia i Catering.
Ale gdzie jest ta dziewczyna? Córka Piotrka?! To przecież niesamowite!
Jest!
- Cześć. Twój ojciec był moim przyjacielem. – powiedziałem do długowłosej szatynki. Podała mi rękę.
I zamarłem…
- Nic o nim nie wiem. Niech mi pan o nim opowie…
Jakżesz ona na mnie patrzyła! Jej oczy iskrzyły energią a przy tym były błogo spokojne
- Słuchaj.. Po prostu do mnie zadzwoń, poszukam zdjęć Piotrka i w ogóle.. – podałem jej wizytówkę – chce się od ciebie czegoś.. no.. dowiedzieć – Nie wiedziałem co mam mówić bo już mnie wzięło.
Co? Ona!
Na kartoniku widniało Vip Coaching, Michał Wojciechowicz – trener. Spojrzała na kartonik i uśmiechnęła się
- Jestem trenerem samoobrony.
Odczekała sekundę dalej wpatrując się we mnie życzliwie.
- To widać po panu…
- No to okej… Do zobaczenia, albo usłyszenia…
I odszedłem.
Na zewnątrz Dworu Artusa pogoda była piękna. Za około 10 minut mieliśmy uformować pochód i przejść pod pomnik Jana III Sobieskiego, a potem na skwer Darka Kobzdeja pod monument upamiętniający Darka. Każdy wziął po przygotowanej róży i złożyć ją pod monumentem.
- Wiesz co – powiedziała moja żona – To ja pójdę z małą do samochodu i ją położę. Niech trochę odpocznie
- Jasne…
Zostałem z Frankiem i Kaliną. W chwilę potem ruszyliśmy. Szedłem w jednym z pierwszych rzędów. Przez cały czas odwracałem się za siebie..
„Kurwa.. Gdzie jest ta dziewczyna?! Gdzie ona jest! Chcę ją chociaż jeszcze raz zobaczyć!!”
Piotr Bystrzanowski – jeden z założycieli Ruchu Młodej Polski. Współtwórca Bratniaka i innych pism podziemnych. Bohater, odznaczony pośmiertnie przez Prezydenta RP Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.
Piotr jako pierwszy uświadomił mi, że kobiety są dla nas mężczyzn, przekleństwem. Nie jesteśmy w stanie bez nich nawet oddychać. Równocześnie dają nam kosmiczną energię i ją do cna wysysają. Pieklił się jak mówił o tym mi, wówczas 23 letniemu małolatowi. W wieku Chrystusowym w jakim wówczas był, o takich sprawach wie się znacznie więcej..
Piotrek był całkowicie oszalały na punkcie kobiet.
A właściwie tej jednej, którą sobie upatrzył.
- Albo ona będzie moja, albo zwariuję – mówił. Tak długo chodził koło dziewczyny, aż ta w końcu poddawała się.
I prawie zawsze kończyło się to tak samo. Po jakimś czasie po prostu nudził się tym układem i zaczynał szukać nowych bodźców. Czytaj: nowych kobiet.
Gdy spotkaliśmy się w Bostonie, wysłuchałem opowieści z dwóch stron. Od Piotra i od porzuconej przez niego dziewczyny – jednej z najpiękniejszych kobiet jakie spotkałem w życiu. Nie mogła uwierzyć, że jej się to przytrafiło. Rzuciła dla niego pracę, zostawiła przyjaciół, przeniosła się z Amarillo w Texasie do Bostonu. Zrobiła wszystko czego on zażądał a potem usłyszała.. sorry skarbie, ale nie kocham cię już, musimy się rozstać.
A mi mówił: „Nie można żyć bez miłości. Miłość i namiętność w miłości to najważniejsze w naszym życiu sprawy. A jak nie ma namiętności to nie ma miłości”.
Gdy Piotr przestawał pożądać - rozstawał się.
I właśnie dlatego napisałem „Życie podziemne mężczyzny”, historię faceta, który jest opętany przez seks.
A to, że ma żonę i dzieci to w sytuacji szaleństwa żądzy okazują się najmniejszymi jego zmartwieniami.
skomentuj (1)
Seksualny raj (1)
Trafiłem do raju. Jeżeli miejsce wszelkiej szczęśliwości jest we wszechświecie to właśnie tak wygląda. Nie brałem żadnych narkotyków, nie piłem alkoholu, nie speedowałem, nie dopalałem. I nawet nie śniłem! To wszystko działo się naprawdę! Jezu.. Do tej pory nie mogę w to uwierzyć!
Paradise znajdował się jakieś 20 kilometrów za miastem w całkowitym pustkowiu. Żadnych zabudowań w odległości co najmniej 300 metrów. W szczerym polu klockowata willa z potężnym parkingiem. Przed wjazdem napis „Jaccuzi club” Przyjechaliśmy tam z Darni w okolicach 20-tej. Wcześniej, na stronie internetowej klubu zapoznaliśmy się z regulaminem: „w czwartki zabawa gang-bang do godziny 23-iej, Prosimy o potwierdzenie przybycia”. Potwierdziliśmy. W odpowiedzi dostaliśmy krótkie „Do zobaczenia, pa, pa..” Potężny jak na wiejską willę parking, był cały załadowany autami. I to przeróżnymi. Stały zwykłe Volkswageny vany, jak i nowiutki i lśniący BMW, jeden Porsche, jeden Seicento, kilka Toyot, Opli.. Kilkanaście samochodów gwarantowało co najmniej 20 osób w środku.. Charakter klubu delikatnie podkreślał, jasnozielony neon w oknie na drugim piętrze. Serce waliło mi jak oszalałe. Co tam się musi dziać w środku?!
- Boisz się? – spytałem
- Nie.. No może trochę…
Popatrzyłem na żonkę. Wyglądała wspaniale w tej krótkiej i obcisłej sukience. Aż szkoda, że zaraz to wszystko z siebie zrzuci.
(2)
Przywitała nas około 30 tetnia szatynka w złotawo - czarnym body w szpilkach. Kocham to miejsce! No, chociażby to, że tak się chodzi po tym klubie!! - pomyślałem
- Macie kochani kluczyk od szatni i ręczniki.. Przebierzcie się a ja przyjdę po was za chwilę..
Madam mówiła, a ja nie mogłem uwierzyć w to co słyszę. Zewsząd dochodziły nas jęki, wzdychania, krzyki towarzyszące uprawianiu seksu. Przebieraliśmy się a ja już dostawałem wzwodu, chociaż serce dalej dudniło mi nieprzytomnie
Moja dziewczyna włożyła na siebie kolorową halkę atłasową w finezyjne kwiaty, zakrywające jej poł pośladka i jasno czerwone muślinowe stringi. Z torby wyciągnęła szpilki na 12 centymetrowym obcasie. Ja przepasałem się ręcznikiem na gołe ciało i wślizgnąłem się w klapeczki.
Pojawiała się Ewa. Czterdziestokilkuletnia dziewczyna, z którą rozmawiałem wcześniej telefonicznie.
- Miło mi Was poznać. Jesteście tu pierwszy raz to oprowadzę was po klubie. Tutaj mamy nasz drink bar.
Weszliśmy do około obszernej sali. Po lewej stronie, na stole bilardowym, korpulentna blondynka dymała się z dwoma kolesiami. Jeden facet posuwał ją od tyłu a drugi nasadzał jej głowę głęboko na swojego ptaka. Naokoło biliarda umiejscowione były sofy. Kilka par siedzących na nich obserwowało wydarzenia z większym lub mniejszym zainteresowaniem. Niektórzy się całowali i macali. Szczupła brunetka masturbowała faceta wpatrzonego w dymający się trójkąt. Z kolei nikt nie zwracał uwagi na telebim umieszczony tuż przy suficie na którym leciały jakieś pornosy. Staliśmy z Darni trochę oszołomieni
- Zapraszam na dół – powiedziała Ewa.
Zeszliśmy piętro niżej.
- Tutaj mamy saunę, solarium i oczywiście jacuzzi. Chodźcie, pokażę wam pokoje.
„O Jezu, O Jezu..Jak dobrze.. Ruchaj mnie” – słyszeliśmy. Na olbrzymim łóżku klęczała szatynka. Jeden koleś ją posuwał. Ale jak! Czterech innych gości stało naokoło masturbując się, No po prostu niewiarygodne, że ja to widzę!
(3)
Ewa oprowadzała nas po pokojach. Naliczyliśmy cztery na dole i chyba z siedem na pierwszym piętrze. Omijaliśmy te pokoje, z których dobywały się odgłosy ruchania. Ale jakie! Musiałem się napić. Przystanęliśmy przy barze. Zamówiłem dwie pięćdziesiątki wódki, które wychyliłem jedna po drugiej. Darni delektowała się Martini jakby to co działo się naokoło nie robiło na niej żadnego wrażenia. I co teraz? -pomyślałem. Dobierać się do niej? Patrzyłem na swoją żonę. Zaprosić jakiś kolesi? Jak to zrobić? Jeny…. W końcu podszedł jakiś szczupły trzydziestokilkulatek.
- Cześć. Jestem Adam… - koleś rozejrzał się wokoło – Wy pierwszy raz tutaj?
- A co, widać? Darni się uśmiechnęła
-Nie, nie.. Ale ja jestem tutaj po raz pierwszy.
Przyjrzałem się nowemu znajomemu. Niewiele ponad 70 kilo, ciemna karnacja, lekko owłosiona klatka piersiowa. Twarz inteligenta i chyba mało słowiańska.
- Chodźcie do jacuzzi.. – szepnąłem.
Darni bez słowa wstała z barowego taboretu. Schodząc na dół minęliśmy jakąś parę. Facet okryty był ręcznikiem a dziewczyna miała na sobie tylko szpilki. Obejrzałem się za nimi jakbym był na Krupówkach. Długie włosy i śliczna wielka dupa…ugh. Darni szła pierwsza, a za nią nasz nowy znajomy. Strasznie chciałem by chwycił ją za dupę już w trakcie schodzenia po schodach. Albo by przynajmniej położył jej rękę na pośladkach. Uwielbiam patrzeć jak inny koleś łapie moją dziewczynę za nagie pośladki. Często nawet z głupia frant prowokuję taką sytuację. Ostatnio nawet, jadąc windą z Darni i Philem podciągnąłem Darni sukienkę do góry by Phil zobaczył jej cudne jędrne jabłco. Złapał ją wtedy za pośladek przy tuż przed momentem otwarcia się drzwi. Gdyby nie fakt, że należało wychodzić z windy pewnie bym się spuścił. Wchodząc do jacuzzi usłyszeliśmy genialne jęki. Blondynka z wypiętą dupą obciągała na przemian dwóm mięśniakom. Trzeci gostek tak ją ruchał od tyłu, że w olbrzymiej wannie robiły się potężne fale. Darni usiadła na szezlągu z prawej strony wanny. Adam zdjął ręcznik i wszedł do wody. Usiadłem obok żony, która skubała nerwowo halkę. Widziałem po niej, że nie czuje się komfortowo. Przemknęło mi przez myśl, że wszystko szlag trafi i nie będzie żadnego ruchania. Wpadłem w panikę. I właśnie w tym momencie otworzyły się drzwi i do pokoju kąpielowego wszedł mocno wytatuowany i mierzący ponad 190 cm, misiek. Zsunął ręcznik i jak gdyby nigdy nic usiadł obok mojej żony. Natychmiast położył jej rękę na swoim chuju. Oniemiałem. Darni złapała jego grubą pałę i natychmiast zbliżyła swoją głowę do jego krocza. To wszystko działo się błyskawicznie i zupełnie naturalnie. Ręcznik, którym byłem przepasany pod wpływem mojej erekcji, uniósł się. Darni z coraz większą wprawą obciągała facetowi dwudziesto kilkucentyme - trowego członka bardzo mocno rozszerzając usta. Pomyślałem sobie, że tak wielkie chuje mają goście tylko w pornosach.
- Zdejmiesz jej majtki? – zaproponowałem.
- Jasne – powiedział koleś,
Wstał, odwrócił się do mojej żony przodem, schylił się i chwycił ją delikatnie za pupę. Darni uniosła pośladki by gość mógł zsunąć jej stringi. Sama zdjęła też halkę i w sekundę potem przywarła twarzą do jego ogromnej pały. Jedną ręką złapała faceta za członka a drugą dociskała go sobie do policzka. To, że Darni dotykała go gdzieś indziej niż tylko po genitaliach znaczyło, że i zarówno sytuacja jak i facet bardzo ją podniecają. Wielokrotnie w trakcie trójkątów, lub gdy zostaje z gościem sama, koncentruje się tylko na członku i jego jajach. Tak jak prostytutka, która rucha się do nieprzytomności z wieloma ale całuje się tylko ze swoim chłopakiem. Często gdy się masturbuję oglądając nasze filmy z takich zabaw, przeszkadza mi wręcz, gdy dostrzegam jej dystans do sytuacji. A widomym tego znakiem jest zawsze fakt, ze gościa albo nie dotyka albo robi to bardzo wstrzemięźliwie. Teraz jednak – coś niesłychanego! - ściskała dupę faceta, łapała go ustami za jaja, za całego członka lub wpychała go głęboko w gardło. Facet trzymał ją obydwiema wielkimi łapami za włosy a sam co chwila odchylał głowę i przymykał oczy. Widać było, że odpływa. Nie często pewnie obciągająca go suka była tak niewiarygodnie namiętna! Darni ssąc go, liżąc i zaciskając na nim usta pojękiwała z rozkoszy. Stałem i gapiłem się jak wryty. Trząsłem się z przejęcia i podniecania. Mój członek był grubości puszki od piwa i gdybym wówczas tylko poruszył skórą, niechybnie eksplodowałbym litrem białej mazi. Gość w końcu – też pewnie nie mogąc wytrzymać – uniósł moją żonę z kolan i delikatnie ją odwrócił. Darni uklęknęła na szezlongu wypinając dupę. Facet nałożył prezerwatywę, rozczapierzonymi łapskami nakrył jej pośladki i powoli, z namaszczeniem wjechał w nią swoim wielkim chujem
- O jeny! Misiu! – jęknęła moja żona odwracając do mnie.spłoszone oczy.
skomentuj (8)
Mezczyzno-badz-szczesliwy.blog.pl
Autor troszkę szerzej spojrzy na temat męskiej szczęśliwości. Dymanie jest jednak za mało pojemne... (na przykład trzeba się jeszcze najeść)
- Synku, jak to się robi, chciałbym puścić ten ostatni utwór jeszcze raz..
Mały (no, już nie taki mały..) podchodzi do playera i włącza dwa przyciski.
Otwierają się drzwi sypialni córki. Mała (no, już nie taka mała..) wybiega z pokoju.
- Pokaż mi jak to się robi – proszę syna. W tym samym czasie widzę ze mała chciała przytulić się do mamy, tak po prostu. Odruchowo tulę się – wszystko na stojąco – do nich obu
Do żony i do córki.
- Przytul się do taty bo on jest taki miękki, cha, cha
Podchodzi synek i tuli się też. Stoimy tak w czwórkę przez chwile na środku pokoju. W tle ostatni utwór Lao Che z płyty o Powstaniu. Słuchamy tego cały wieczór. Bo dzisiejszy dzień jest zarezerwowany dla tego tematu.
Przed chwilą wyszli nasi przyjaciele. Rozmawialiśmy w piątkę, bo 11 latek, mój syn rozmawia z nami jak równy z równym. Opowiadamy im o Marku, moim przyjacielu odnalezionym przeze mnie po 18 latach, mieszkającym teraz w Dolinie Rospudy. Właśnie wróciliśmy z dwutygodniowego pobytu u Niego
/PS. W swojej książce „Słodka Polsko” napisałem: „Marku Łada! Odezwij się bo szukam Cię i szukam” I Marek się odezwał./
- Opowiadał mi Marek – mówi moja żona – O tym jak z Pistoletem robili Pierwszy Kongres Pomarańczowej Alternatywy w Kazimierzu nad Wisłą
- Rewolucji… - uściślam.
- Bo Skiba podobno napisał magisterkę z Pomarańczowej Alternatywy..
- Bo on to wymyślił w ogóle go tam nie było! – pieklę się.
- I Marek opowiadał takie historie o tym co robili z Michałem, że sama rozdziawiałam gębę. Nigdy mi nic o tym nie mówił!
- Tyle rzeczy się później wydarzyło – próbuję się usprawiedliwiać.
Wszystko to nieważne.
Zbliża się drugi sierpnia. Jeszcze z jakieś 20 minut.. Leci Lao Che „Stare Miasto, Stare Miasto, mamy rozkaz ciebie strzec.. „ A ja sobie piszę to na komputerku.
Z Markiem siedzieliśmy w więzieniu marząc o tym by można było legalnie nosić orzełka z koroną. Siedzieliśmy oddzielnie, w innych miastach i obydwaj na oddziałach o zaostrzonym rygorze, bo obydwaj nie pękliśmy i nie zeznawaliśmy.
Kiedyś dostałem spazmów płaczu przeczytawszy taki tekst o powstaniu.
Rzecz działa się w obozie jenieckim po upadku powstania, gdzie zgoniono żołnierzy AK. Najstarszy rangą oficer robi zbiórkę, apel, na którym będą przydzielane ordery z kartofla. I mówi do stojących na baczność.
- Żołnierze do lat dziewięciu! Wystąp!
I z szeregu występuje kilku żołnierzy.
I patrzę tak na swojego syna myślę o sobie i o Marku. Kołacze mi się też myśl o tym co usłyszałem dzisiaj. Harcerze i staruszkowie z opaskami powstańczymi mijając się dzisiaj na ulicach, salutują sobie. Jedni mają kilkanaście lat drudzy osiemdziesiąt, dziewięćdziesiąt i sto. I nawzajem sobie salutują, bo zwyczajnie jedni są drugimi a drudzy pierwszymi.
I po prostu widzę jakąś paralelę.
Ci kolesie jedni i drudzy, Marek i ja, mój syn i ten obrazek: my tulący się do siebie na środku pokoju. Moim zdaniem opowieść o powstaniu to opowieść o nas: zrobilibyśmy to samo.
I moja córeczka byłaby też takim "żołnierzem do lat dziewięciu"
I proszę o nieczynienie jakiś kompletnie bezsensownych komentarzy, tym bardziej cynicznych. Po prostu chciało mi się to napisać a nie dyskutować. I chuj.
.. w jednym stali domu. Twoim domu siostro!
Kurwa, jak dobrze jest być bydlakiem! Chujem! Złamasem jebanym, myślącym o cipkach, ich lizaniu, dymaniu… Kurwaaaaa!
Ta suka na stacji benzynowej, ta dziwka jebana w recepcji, te kurwy spotkane w barze.. Ach… Uchhh.. Co ja bym z nimi!!
I żeby te dziwki widziały. Zresztą wiedzą to…
Jedna sekunda wystarczy bym w jej oczach wyczytał „oho, znam cię koleżko.. Nie udawaj że jesteś taki milutki… Tobie po prostu chce się ruchać!”
Pokusa by jebać wszystko i pracować na opinię chuja jest równie potężna jak i jego możliwości.
Taki Maleńczuk na przykład:
- To było niestrawne. Ten człowiek zachowywał się wyjątkowo arogancko i wulgarnie. Upił się strasznie w Warsie, zaczął wyzywać jakiegoś Bogu ducha winnego Brytyjczyka tylko za to, że ten chciał porozmawiać z kimkolwiek i trafił na dziewczynę Maleńczuka. Maleńczuk krzyczał, że zaraz zabije tego skur… Wie pan co krzyczał.
A najstraszniejsze jest to, że większości to się podobało!
Tak, tak sikoreczko mała, co dwa cycuszki miała. Obawiam się, że i Tobie w jakiś sposób te wulgarności odpowiadały.
Pisarze, Malarze, Artyści, Rockmani, Szamani, Jebacy, Chujarze, Szuje, Potwory, wszelkiej maści skurwysyny...
Au, Au, Au!! Auuuuu!!!!
Jezusie, jak dobrze być takim!!
Jaka rozkosz!!!
… I JAK LEKKO, PROSTO I PRZYJEMNIE
I jaka z tego konkluzja?
Koleżanko droga,
Szanowna Pani,
Nie, nie tak…
Ty Suko Pierdolona!
Szanuj swojego faceta za to, że on taki „spokojny i zrównoważony” bo nie masz pojęcia ILE TO NAS KURWA ZDROWIA KOSZTUJE BY BYĆ TAKIM ZWYKLAKIEM!!!
Amen..